Dzień dobry :) Poniżej kolejne opowiadanie mojego autorstwa. Miłego czytania ;)
Było lato,wakacje,a dokładnie sierpień. Siedziałam w pokoju czytając książkę. Rodziców nie było w domu,pojechali na zakupy. Siedziałam na parapecie ,wyglądałam przez otwarte okno. Obserwowałam ulicę, dziś nadzwyczajnie spokojną. Mieszkałam niedaleko lasu i drogą przechodząca obok mojego domu była dobrym skrótem ,aby szybko przejechać do miasta. Nagle pod mój dom podjechał ktoś na motorze. Poznałam tego 'ktosia' praktycznie od razu. To był Marcin. Chłopak ,którego poznałam na wyjeździe. Mieszkał niedaleko, utrzymywaliśmy kontakt. Nad morzem byliśmy tak jakby parą. Chociaż w sumie nie wiem jak to nazwać. Po wyjeździe nawet o tym nie rozmawialiśmy. Zauważył,że siedzę na parapecie. Rozbolał mnie brzuch. Chyba ze szczęścia,a może stresu. Uśmiechnął się do mnie i spytał czy może wejść. Jedyne co zdołałam z siebie wykrztusić to 'taak proszę'. Po chwili był już w moim pokoju. Przywitał mnie obejmując mnie i całując. nie wiedziałam jak mam zareagować. Jestem dość nieśmiała,nie wiem jak to się stało,że miałam czy w sumie mam chłopaka. Jego zachowanie zdziwiło mnie tym bardziej,że nasz kontakt od około miesiąca opierał się na krótkich telefonach i pisaniu. Właśnie to pisanie. Potrafiliśmy robić to przez cały dzień. Wymieniać opinię na każdy temat, rozmawiać o muzyce,książkach. Jednym słowem pisaliśmy do siebie o wszystkim i o niczym. Jednak nie napisałam o dość ważnym fakcie. Przez Marcina rozpadł się mój prawie dwuletni związek z Danielem. Rok starszym chłopakiem,którego poznałam u nas w gimnazjum. Daniel teraz ma 17 lat. Nasz związek był super. Dawał mi w sumie wszystko czego potrzebowałam. Zerwałam z nim w krótkiej rozmowie przez telefon,właśnie na tym wyjeździe. Często myślę o nim, nieświadomie za nim tęskniąc. Dobra rozpędziłam się trochę. Wróćmy do spotkania z Marcinem. Chłopak zaproponował mi przejażdżkę motorem, po której pójdziemy do kina. Byłam na tyle głupia,że od razu się zgodziłam. Poprosiłam go o chwilę na to,żebym się 'ogarnęła', a później od razu wyruszymy w drogę.
Jechaliśmy dość szybko coraz szybciej. Martwiło mnie to i trochę się bałam. Jednak o swoich obawach nie mówiłam Marcinowi. Były one słuszne. Wchodząc w zakręt zderzyliśmy się z ciężarówką. Pamiętam tyle,że chłopak uciekł z miejsca wypadku i to kierowca ciężarówki zadzwonił po pogotowie. Obudziłam się,czy jakkolwiek to nazwać w szpitalu. Byłam w śpiączce ,jednak słyszałam wszystko co działo się dookoła mnie. Z tego co powiedział lekarz miałam połamane żebra i poważny uraz głowy. W szpitalu codziennie odwiedzali mnie rodzice, ani razu Marcin. Codziennie przychodziła tutaj także policja, aby zobaczyć czy się nie obudziłam, abym mogła złożyć zeznania w sprawie wypadku. Śpiączka trwała już tydzień. Jej ósmego dnia ktoś wszedł do mojego pokoju. Byłam pewna ,że to rodzice lub moja przyjaciółka Julia,która odwiedziła mnie trzy razy. Myliłam się. To był Daniel. Wtedy zdałam sobie sprawę jak bardzo za nim tęsknie,za tym co było. Brzmię trochę jak zdesperowana nastolatka,której tylko zależy na tym,żeby mieć chłopaka. Jednak ja naprawdę za nim tęskniłam i kochałam go,bardzo go kochałam. Z tego co słyszałam, usiadł koło mojego łóżka. Nagle poczułam ciepło jego ręki na mojej. Jakby jego dotyk sprawił,że zaczęłam się wybudzać. Powiedział do mnie : 'Jeżeli z tego nie wyjdziesz nie wytrzymam. Też z tym wszystkim skończę. Nadal cię kocham. Nie wiem co ty czujesz. Nie jestem też pewien czy to wszystko słyszysz. Mówię ci wszystko co dusiłem w sobie przez ten miesiąc. Wiem ,że ty też tęsknisz,bo to niemożliwe,że przestałaś mnie kochać tak z dnia na dzień'. Z każdym jego słowem jakby każda część mojego ciała zaczęła wracać do życia. Słyszałam jak chłopak płacze. Delikatnie uścisnęłam jego dłoń,bo tylko na to się zdobyłam. Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam Daniela. Nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego. Naprawdę mu na mnie zależało.
Z każdym dniem powoli dochodziłam do siebie. Długo rozmawialiśmy z Danielem. Przeprosiłam go za wszystko. On na szczęście mi wybaczył i wróciliśmy do siebie. Nie wiem co dzieje się z Marcinem,nie obchodzi mnie to. Daniel codziennie przychodził do szpitala,aby mnie odwiedzić. Ostatniego dnia przyniósł wielki bukiet białych róż,które uwielbiałam. Mama przyjechała po mnie do szpitala i razem z Danielem wróciłam do domu. Siedział ze mną do późna, do momentu kiedy zasnęłam. Rano koło mojego łóżka leżała kartka z napisem : ' Z każdą sekundą kocham cię coraz bardziej. Do zobaczenia jutro :)'

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz