By: Patrycja Klepacz

By: Patrycja Klepacz
By: Patrycja Klepacz

wtorek, 3 czerwca 2014

Wakacje nadchodźcie!

Wreszcie! Jejku, jak dawno tu nic nie było, wybaczcie za tą przerwę! :) Dzisiaj dzień spędzam w domku, więc tym mogę chociaż trochę nadrobić. Mam nadzieję, że wybaczycie i nadal będziecie odwiedzać bloga z chęcią jak do tej pory, bo liczba wyświetleń zmienia się błyskawicznie z czego jesteśmy dumne jak i zarazem trochę zaskoczone. Musimy przyznać, że nie wiedziałyśmy czy ktokolwiek będzie miał ochotę tu zaglądać, a jednak :) Miło naprawdę miło! Ale przechodząc do tematu dzisiejszej notki to muszę Wam powiedzieć, że nie mogę się doczekać wakacji zapewne jak każdy lub przynajmniej większość. Są to ostatnie tygodnie szkoły gdzie trzeba się postarać o jak najlepsze oceny, a nam się nie chce. To chyba normalne :) Początek czerwca świętowałam u koleżanki na domówce, z której wyniosłam mało ogarniętych zdjęć:










Impreza udana, bardzo integracyjna, polecam takie :)
Justyna.











niedziela, 27 kwietnia 2014

Jan Paweł II

          Jak zapewne doskonale wiecie już za kilkanaście godzin Błogosławiony Jan Paweł II zostanie świętym. Jak wszyscy wiemy był zwierzchnikiem kościoła katolickiego przez 27 lat. Może właśnie nie masz ochoty czytać tego ,bo jesteś niewierzący. Nie piszę tu o Karole Wojtyle,żeby mówić tylko o wierze. Chcę przede wszystkim napisać jaki był, jak wywoływał uśmiech na twarzach milionów ludzi,którzy go odwiedzali. Może nie chcę sama wypowiadać się o jego wystąpieniach,bo oglądam je tylko na internecie. Miałam pięć lat ,kiedy zmarł nasz papież. Pamiętam co wtedy się działo. Siedzać u cioci dotarła do nas ta okropa wiadomość. Cała Polska zastygła w strachu czując przede wszystkim ból i natychmiastową tęsknotę. W mieszkaniach zgaszono światła chcąc uczcić jednego z największych Polaków. Mogłabym dużo napisać o tym jaki był. Jednak sądzę,że każdy widzi go inaczej. Swój potyfikat rozpoczął 16.10.1978 r. Jego proces beatyfikacyjny był jednym z nnajkrótszym ,gdyż trwał zaledwie 6 lat po śmierci. Był paieżem,który odbył najwięcej podróży i wynióśł najwięcej osób na ołtarze. 13.05.1981 r. przy dwudziestotysięcznym tłumie pielgrzymów papież został postrzelony niemal smiertelnie. Jak saam mówił tylko opieka Matki Bożej dała mu przeżyć. Do czego dążę, stawiał sobie cele,autorytety i to co w życiu było najwazniejsze. W jego przypadku była to ogromna milość do Boga. Jan Paweł II osiem razy był z pielgrzymką w swoim kraju, pierwszy raz rok po wybraniu na papieża. Zmarł 02.04.2005 r. zostawiając jak już wspominałam już tylko wspomnienia po swoim 'pontyfikacie przełomu'. Kończąc chcę tylko powiedzieć,że Jan Paweł II jest moim największym autorytetem. Był osobą,która jednym słowem,uśmiechem poprawiała dzień niejednej osobie. Miejmy nadzieję,że będzie jeszcze ktoś ,kto tak bardzo będzie kochany przez wielką ilość ludzi i będzie miał w sobie tyle ciepła i bezinteresownej miłości.

                                                  Najważniejsze do 1:30 :)

'Panie sprawideliwości, Panie wszelkiego trudu ,prosimy. Nie każ mu się rozliczać z cudów. Wysluchaj nas co śmiemy zwać się Twoim ludem,on sam był cudem.'
                                    






sobota, 26 kwietnia 2014

Chillout

Sieemaa wszystkim tutaj! Mamy sobotę, pogoda nie dopisuje, kurde! Ale za to wczoraj był piękny, słoneczny piąteczek. Pewnie wielu z Was spędziło ten dzień aktywnie, ja nie ukrywam, że też ;) W dzisiejszym poście górować będą zdjęcia! Jest ich sporo! Są one z ostatnich dni ;)











Ze zdjęciami może być to już na dzisiaj koniec, tych gorszych wolę nie publikować, sami rozumiecie. Dla Was lepiej :) I pamiętajcie...spontaniczne spotkania były, są i zawsze będą najlepsze!
A teraz niestety za naukę trzeba się wziąć, bo zdać też trzeba jakoś. 
Miłego dnia, Justyna ;)










wtorek, 22 kwietnia 2014

Odważnie.

Łódź, 1990

          Był poniedziałek wpół do siódmej rano,kiedy Karina wysiadła z autobusu. Teraz czekała ją prawie godzina czekania na tramwaj prosto do szkoły. Mieszkała na wsi,więc codzienny dojazd do szkoły był dla niej prawdziwą udręką. Z okazji pierwszego dnia lata,który wypadał właśnie dzisiaj ubrała się w dżinsowe spodenki z podwyższonym stanem i czerwoną koszulę ,którą tak uwielbiała. W gęstych brązowych włosach,które dzisiaj były mocno kręcone na końcach miała zawiązaną czarną apaszkę. Dziewczyna nie lubi tak codziennie czekać na przystanku. Była pewna siebie,bardzo świadoma swoich wdzięków i tego,że podoba się płci przeciwnej. Jak powszechnie wiadomo w latach 90-tych często jeżdżono autostopami,a zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Nie były to codzienne sytuacje,ale np. kiedy spóźnił się autobus. Karina znudzona samotnością napisała kartkę : 'Na politechnikę'. Po odczekaniu niecałych dziesięciu minut podjechał samochód,a w nim około czterdziestoletni mężczyzna. Jechali tak rozmawiając. Nieznajomy wypytywał o wszystko, dziewczyna miała wrażenie,że nie skupia się na drodze.
- Tu może mnie Pan wysadzić,jestem bardzo wdzięczna.
Mężczyzna jechał dalej,tak jakby nic się nie stało.
- Proszę mnie wypuścić,przejechaliśmy już szkołę!
- Bądź cicho,bo rozmowa działa ci na niekorzyść.
Wtedy skręcili w jakąś polną drogę. Jechali kilka minut. Zatrzymali się na jakimś polu.
- Tak pięknie wyglądałabyś w trumnie - oznajmił porywacz.
- Pan jest chory! Proszę mnie wypuścić błagam,przecież nic panu nie zrobiłam!
W tym momencie mężczyzna wyjął pistolet, wymierzył nią w dziewczynę mówiąc : 'Przepraszam,że padło na ciebie'. Strzelił,zabił ją. Po zabójstwie Kariny przyłożył pistolet do skroni i sam wyzionął ducha.