Kiedy przyjedzie ten tramwaj? Już naprawdę mam dość czekania na to wszystko! Dlaczego nie mogę mieszkać gdzieś, gdzie jest blisko do wszystkiego i co najważniejsze nie trzeba wszędzie się tłuc autobusami? Czy ja naprawdę proszę o tak wiele? Dobra mniejsza z tym. Nagle słyszę od jednej z pań stojących obok mnie : "42 Przyjedzie dopiero za godzinę". W tej chwili myślałam ,ze po prostu wybuchnę,a także wszystko dookoła mnie.
Podczas mojego przeklinania losu pod nosem podszedł do mnie nieznajomy chłopak.
- Nie to,żeby coś ,ale wiesz ,że 42 teraz nie przyjedzie? - powiedział ze słodkim uśmiechem, którym nie ukrywam oczarował mnie.
- Wyobraź sobie,że zdałam sobie z tego sprawę - odpowiedziałam jak najspokojniej i jak najgrzeczniej umiałam. Pomimo kryzysowej sytuacji ,która mnie niestety otaczała próbowałam być miła i pokazać się z jak najlepszej strony.
Rozmawialiśmy aż do przyjazdu tak bardzo wyczekiwanego tramwaju. Jednak kiedy przyjechał po części zrobiło mi się bardzo przykro. Polubiłam Piotrka, bo tak miał na imię. Zauważył,ze jestem smutna i wsiadł ze mną do tramwaju. Kiedy już nadszedł definitywny moment naszego rozstania on powiedział: "Do zobaczenia jutro o tej samej porze, pamiętaj czekam na ciebie". Po czym ja wysiadłam z tramwaju, on uśmiechnął się do mnie po raz ostatni tego dnia. Podczas czekania na następny autobus,bo oczywiście tego nigdy mi dość, ciągle o nim myślałam. Pewnie nie wiecie ,że mam doskonałe przeczucia co do wszystkiego. Boże co ja gadam, przecież wy nic o mnie nie wiecie. To może właśnie w tym miejscu od razu przeproszę was za takie przebłyski mojej "inteligencji". Co do moich przeczuć są one serio niezawodne. Zawsze mam przeczucie w takich sprawach jak klasówki, wyniki meczów, w sumie to we wszystkim. jednak co do Piotrka i relacji moich z nim nie mogłam przewidzieć. Gadam jak czarownica. w sumie może to lepiej,lubię niespodzianki.
Tak jak sobie obiecaliśmy, spotkaliśmy się w tym samym miejscu o tej samej porze. Dzisiaj wymieniliśmy się numerami. Nawet doszło do tego,że zrobiliśmy sobie zdjęcie. Piotrek ustawił je sobie na tapetę. to jedna z najsłodszych rzeczy ,którą ktokolwiek i kiedykolwiek dla mnie zrobił. Wszystko pięknie się układało,zmierzałam dzisiaj powiedzieć mamie o Piotrku i o tym,że w sobotę się z nim spotykam. Oto jak zareagowała:
- Cieszę się,a teraz pokaż mi jego zdjęcie.
- Oczywiście już lecę po telefon - po tym uśmiechnęłam się i pobiegłam do pokoju.
Pokazałam jej mojego kolegę po czym stwierdziła ,że skoro mam już prawie 17 lat to mogę iść. Wyściskałam ją i szczęśliwa poleciałam do pokoju ,aby przygotować wszystko na jutro. WSZYSTKO musi być idealne.
Przyjechałam na umówione miejsce. Piotrek poprosił mnie ,żebym wysiadła przystanek wcześniej niż zwykle. Wysiadłam,ale jego nie było. Zaczęłam do niego dzwonić pisać. Odebrał po którejś próbie. okazało się,ze przyjdzie za kilka minut,bo mama nie chciała wypuścić go z domu. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Nic nie pamiętam,znalazłam się w jakiejś ciemnej komórce razem z inną dziewczyną. Przede mną stał Piotrek i jakiś inny chłopak.
"Dzień dobry wiadomości z ostatniej chwili, dwie mode dziewczyny z lubuskiego nie żyją. Zostały brutalnie zgwałcone, po tym zamordowane. Tak relacjonuje to okropne wydarzenie jeden z naszych reporterów obecny na miejscu zdarzenia. Ciała zostały znalezione w komórce, we pewnej wsi, na której jeden ze sprawców miał działkę tydzień po dokonaniu tego okropnego czynu. Byli to dorośli mężczyźni podający się za 19-sto latków niejaki Piotr P. i Łukasz Ż. Mówił Kamil Nowak."