Operacja była przerwana? Co się ze mną działo? Nikt tego nie wiedział. Ksiądz egzorcysta znowu u mnie był. Nie miałam w sobie demona, to pewne. Wiedział o wszystkich zdarzeniach,które wcześniej mnie spotkały. To może dziwne,ale już teraz byłam pewna ,że to wina tamtych. Najpierw ten demon, wszystko co mnie spotkało, moja choroba. Zniszczyli mi życie. Całe moje życie. Nie ma co z tego zbierać. Niemożliwym jest,żebym się uśmiechnęła albo zdobyła na pomyślenie o czymś przyjemnym. Po tym jak wszyscy mnie zbadali czy w sumie nie wiem może lepszym słowem będzie : 'doprowadzili do dość normalnego stanu'. Znowu miałam mieć przeszczep. Lekarze stwierdzili,że nigdy nie słyszeli o czymś takimi. Doktor ,który pierwszy zobaczył co się ze mną dzieję powiedział później,że nigdy nie czuł w sobie takiej pustki i stanu podobnego do upicia się. Przed operacją dość długo rozmawiałam z mamą. Byłam słaba, bardzo słaba. Naprawdę nie wiem co wtedy jeszcze trzymało mnie przy życiu. Może wiara? Nareszcie zaczęłam wierzyć. Może właśnie to Bóg trzymał mnie przy wszystkim. Nawrócili się też moi rodzice. Jednak jest dobrze,bo mamy religię. Jest okropnie,bo mamy białaczkę. Właśnie o tym rozmawiałam z moją mamą,a także o tym jak to wszystko się zaczęło. Zaledwie kilka miesięcy temu przed przeprowadzką wszystko było normalnie. Ja lubię taką normalność i strasznie za nią tęsknię. Przyszła pielęgniarka. :
- Chodź skarbie ,to już czas.
- Mówi pani to tak ,jakbym za chwilę miała umrzeć - oznajmiłam zdenerwowana,choć wiedziałam ,że pielęgniarka nie miała złych zamiarów.
- Kamila uspokój się - powiedziała moja mama spokojnym tonem.
- Przepraszam panią. Naprawdę nie chciałam, po prostu mam już dość.
Wywieźli mnie z sali. Zdążyłam zobaczyć tylko moją rodzinę, tata w ostatniej chwili pocałował mnie w czoło. Wszystko się zaczęło, normalnie usnęłam. Jednak. Właśnie znowu jednak. Nic nigdy nie może odbyć się dobrze, po mojej myśli. Obudziłam się w pustej sali. Nikogo nie było. Nagle drzwiami weszli ci wszyscy, przez których właśnie tu leżałam. Poczułam zapach krwi i w tym momencie załam sobie sprawę ,że nie żyję. Oni wszyscy szli w moim kierunku jakby chcąc mnie jeszcze dobić. To jak kopać leżącego. Kiedy byli już kilka kroków ode mnie zamknęłam oczy ze strachu,a później czułam już tylko niebo. Ciepło, dobroć i miłość. Utęskniony ,ale niezasłużony odpoczynek.